Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koniec roku szkolnego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koniec roku szkolnego. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 czerwca 2014

Porównywanie nic nie wnosi

Ciężko jest tego nie robić, ciężko nie oceniać, nie porównywać. Porównujemy jedzenie firmy A do jedzenia firmy B, ubranie sąsiadki do ubrania koleżanki, naszą pracę i płacę do tego co maja znajomi. Przejmujemy się tym porównywaniem albo i nie, ale mamy punkt do którego się odnosimy i dzięki któremu odróżniamy jedno od drugiego.
Porównujemy też dzieci. Swoje i nie swoje. Wszystkie.

Wpadłam kiedyś w tę pułapkę. Całe szczęście na tyle lekko, że udało mi się z niej wybrnąć i sama siebie pilnuje obym nie wpadła do niej kolejny raz. Chcąc czy nie przy drugim dziecku mamy punkt odniesienia w postaci dziecka starszego. Nie chodzi o ocenianie "Ty jesteś lepsza lub gorsza w tym czy tamtym" tylko ot tak,  czysto informacyjnie "Ty siedziałaś jak miałaś 5 miesięcy a Ty jak miałaś 7..".
Do tego dochodzą znajomi, rodzina: "Krysia to na nocnik robi a Twoja córka jeszcze nie??", " Mój to.. i tamto... a Twoja jeszcze nie?!" itd itd...
Czy to dużo zmienia? Czy to na prawdę takie ważne?
Każdy w swoim tempie, każdy po swojemu. Najważniejsze, że zdrowe i że szczęśliwe.

Z pozoru niewinne porównywanie, niby właśnie "ot tak", niby nie istotne, może wrócić ze zdwojoną siłą później. Łatwo wpaść w wir porównywania, łatwo zapomnieć o tym, ze w ogóle to robimy. Zaczniemy porównywać coraz to więcej spraw i coraz poważniejsze kwestie. A dziecko? Dziecko przestanie wierzyć w siebie, gdy zamiast pozytywnych emocji i cieszenia się z sukcesu i umiejętności NASZEGO DZIECKA będziemy skupiać się na innych. Poza tym, dziecko przestanie się z nami dzielić tym, co poznało, co osiągnęło. O nie, tego bym nie chciała.

Dziś zakończenie roku. Miło by było wiedzieć i słyszeć o rodzicach dumnych ze swoich pociech, z ich osiągnięć. Przytulających, wyrozumiałych, wspierających. Ładujących pozytywną energią na całe wakacje. Kochających niezależnie od średniej, ilości nagród i dyplomów.
Niestety. Mając w dość bezpośrednim sąsiedztwie szkołę podstawową brutalnie dowiedziałam się, ze takich rodziców nie jest wielu. Są, ale stanowią bolesną mniejszość. Wystarczył krótki spacer z psem i minięcie grupy ludzi wracających z zakończenia żeby usłyszeć: "No co mi z Twoich 5 i 4, skoro nie masz czerwonego paska? Widziałaś, ile dzieci w klasie ma pasek? Dlaczego Ty nie masz?" oraz innych komentarzy rodziców w podobnym tonie.
Czy na prawdę tak wielką różnica jest miedzy 4 a 4+ ? Czy tak ciężko dopuścić do siebie myśl, że nie każdy jest we wszystkim najlepszy? I na koniec najważniejsze- czy tak łatwo zapomnieć o tym, że my też mieliśmy lepsze i gorsze stopnie?

Dziecko ma pokonywać SWOJE granice, a nie skakać przez poprzeczkę ustawioną przez innych. Niech pokonuje swoje słabości i bije swoje rekordy. Niech cieszy się ze SWOICH sukcesów.
A my? Kochajmy i wspierajmy, a nie krytykujmy.