Kochani!
Jak być może zauważyliście jestem ogromną fanką noszenia dzieci w chustach. Na sam widok rodzica z zamotanym bąblem oczy mi się szklą a serce rośnie i nie ukrywam, że chciałabym aby taki widok był w naszym kraju coraz częstszy.
Noszenie w chuście to zalety nie tylko dla dziecka ale też dla noszącego. Chciałabym zarazić Was miłością do tego typu bliskości i opieki nad Waszymi maluszkami. Zależało mi na tym, aby móc szerzyć moją pasję i uczyć innych w sposób profesjonalny dlatego też specjalnie w tym celu ukończyłam specjalny kurs na Doradce Noszenia Dzieci ClauWi.
Na dniach pojawi się moja nowa strona internetowa specjalnie poświęcona noszeniu w chustach. Prowadzę spotkania z rodzicami którzy o prawidłowym noszeniu dzieci chcą nauczyć się więcej bądź też chcą upewnić się, że prawidłowo noszą swoją pociechę.
Zamierzam także prowadzić zajęcia i warsztaty grupowe, jeśli więc jesteście zainteresowani kontaktujcie się ze mną bądź też czekajcie na informacje na nowej stronie www.
Pracuje w Otwocku, Warszawie i okolicach oraz okazjonalnie w okolicach Ostrowca Świętokrzyskiego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babywearing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babywearing. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 18 listopada 2014
czwartek, 6 listopada 2014
Do kiedy nosić dziecko w chuście?
Dużo mówi się o tym od kiedy można nosić dziecko w chuście i jak zacząć. Jednak coraz częściej spotykam się z pytaniem kiedy to noszenie powinno się zakończyć? Bo przecież ile to można tak nosić, no ile? :)
Dla mnie odpowiedź jest prosta. Nosimy do czasu kiedy osoba nosząca i noszona czuje taką potrzebę. Po prostu. Tak samo jak z karmieniem piersią - karmimy tak długo jak matka i dziecko tego chcą i potrzebują lub jak długo jest taka fizyczna możliwość. Jeśli chodzi o rodzicielstwo i wychowanie dzieci według mnie kluczowe jest słuchanie swoich instynktów a także potrzeb swoich i dziecka a nie podążanie za tabelkami czy dobrymi radami osób z zewnątrz.
To nasze decyzje i nasza relacja. Nasza bliskość. I nikomu nic do tego.
Zaczynało się niewinnie. Chusta na chwilkę, potem na kilka razy dziennie. Przy drugiej córce w pewnym momencie doszliśmy do etapu zupełnej rezygnacji z wózka gdyż chusta okazała się najbardziej praktyczna. Z wózkiem przecież ciężko biega się za 2,5 latką na biegówce. A spacerów dziennie bywa kilka - do i z przedszkola czasem i dwa razy dziennie, do tego zakupy, rowerek i milion innych spraw. Chusta służyła nam w podróży, czy to w autobusie, pociągu czy też przy samolocie. Służyła też w domu gdy trzeba było zająć się dzieckiem jednocześnie robiąc milion innych rzeczy. Służyła i służy do usypiania wieczorem gdy wyrastające ząbki nie pozwalają się wyciszyć.
Ale przede wszystkim w każdej z tych sytuacji chusta służyła i służy do tego, aby być blisko. Aby móc być razem, doświadczać razem, zwiedzać RAZEM.
Dziewczyny są już coraz większe. Panna M ma 2,5 roku i do chusty wskakuje bardzo rzadko. Czasem spodoba jej się wzór chusty i mówi, ze chciałaby do niej wskoczyć, pooglądać świat z góry. Czasem po prostu chce pobrykać na plecach matki i się powygłupiać. Każda taka chwila jest dla mnie na wagę złota. Może dlatego, że zdarzają się te chwile niezwykle rzadko i trwają bardzo krótko. Każdą z tych chwil lubię uwieczniać i będę z łezką w oku wspominać. Jednak ona jest już taka duża i zdecydowanie woli skakanie na własnych nogach. Córka młodsza noszenie uwielbia i na widok chusty śmieje się i woła "pataj, pataj" co ma oznaczać "patataj" :)
Nie raz słyszę, że ona jest już duża i że noszenie jej w chuście to przesada. Ale w wózku byłoby ok? Przecież transport to transport- ja wybieram wygodniejszy dla nas obu i taki, który poza przeniesieniem nas z punktu A do punktu B daje nam coś więcej.
Chusta nie ogranicza. Dzieci noszone w niej długo nie wyrastają na dzieci niesamodzielne i nieruchliwe. Moja szalona 2,5 latka jest tego najlepszym przykładem. Wstaje o świcie i do wieczora ( bez żadnej drzemki!) skacze i biega. Młodsza, gdy tylko jest poza chustą, też bywa trudna do ujarzmienia :)
Moim zdaniem chusta pomaga budować nam świetną relację. Pozwala być razem bez ograniczeń.
Nie znam dziecka noszonego w chuście do 18stki. Dzieci i z noszenia wyrastają, tak samo jak "wyrastają" z potrzeby ssania matczynej piersi czy spania z rodzicami. Noszę póki chcemy i noszę póki mogę. Dzieci za szybko rosną, dzieci za szybko dorastają. Jeszcze chwila i będę płakać, że czas chustonoszenia się skończył, że muszę przeciąć kolejną pępowinę. Chciałabym czasem zatrzymać czas i nacieszyć się maleńkimi dziećmi jednak wiem, ze czasu nie mogę nawet spowolnić.
To co mogę, to tworzyć nam wspaniałe wspomnienia związane z naszym wspólnym rytmem, wspólnymi przygodami i bliskością.
Dla mnie odpowiedź jest prosta. Nosimy do czasu kiedy osoba nosząca i noszona czuje taką potrzebę. Po prostu. Tak samo jak z karmieniem piersią - karmimy tak długo jak matka i dziecko tego chcą i potrzebują lub jak długo jest taka fizyczna możliwość. Jeśli chodzi o rodzicielstwo i wychowanie dzieci według mnie kluczowe jest słuchanie swoich instynktów a także potrzeb swoich i dziecka a nie podążanie za tabelkami czy dobrymi radami osób z zewnątrz.
To nasze decyzje i nasza relacja. Nasza bliskość. I nikomu nic do tego.
Zaczynało się niewinnie. Chusta na chwilkę, potem na kilka razy dziennie. Przy drugiej córce w pewnym momencie doszliśmy do etapu zupełnej rezygnacji z wózka gdyż chusta okazała się najbardziej praktyczna. Z wózkiem przecież ciężko biega się za 2,5 latką na biegówce. A spacerów dziennie bywa kilka - do i z przedszkola czasem i dwa razy dziennie, do tego zakupy, rowerek i milion innych spraw. Chusta służyła nam w podróży, czy to w autobusie, pociągu czy też przy samolocie. Służyła też w domu gdy trzeba było zająć się dzieckiem jednocześnie robiąc milion innych rzeczy. Służyła i służy do usypiania wieczorem gdy wyrastające ząbki nie pozwalają się wyciszyć.
Ale przede wszystkim w każdej z tych sytuacji chusta służyła i służy do tego, aby być blisko. Aby móc być razem, doświadczać razem, zwiedzać RAZEM.
Dziewczyny są już coraz większe. Panna M ma 2,5 roku i do chusty wskakuje bardzo rzadko. Czasem spodoba jej się wzór chusty i mówi, ze chciałaby do niej wskoczyć, pooglądać świat z góry. Czasem po prostu chce pobrykać na plecach matki i się powygłupiać. Każda taka chwila jest dla mnie na wagę złota. Może dlatego, że zdarzają się te chwile niezwykle rzadko i trwają bardzo krótko. Każdą z tych chwil lubię uwieczniać i będę z łezką w oku wspominać. Jednak ona jest już taka duża i zdecydowanie woli skakanie na własnych nogach. Córka młodsza noszenie uwielbia i na widok chusty śmieje się i woła "pataj, pataj" co ma oznaczać "patataj" :)
Nie raz słyszę, że ona jest już duża i że noszenie jej w chuście to przesada. Ale w wózku byłoby ok? Przecież transport to transport- ja wybieram wygodniejszy dla nas obu i taki, który poza przeniesieniem nas z punktu A do punktu B daje nam coś więcej.
Chusta nie ogranicza. Dzieci noszone w niej długo nie wyrastają na dzieci niesamodzielne i nieruchliwe. Moja szalona 2,5 latka jest tego najlepszym przykładem. Wstaje o świcie i do wieczora ( bez żadnej drzemki!) skacze i biega. Młodsza, gdy tylko jest poza chustą, też bywa trudna do ujarzmienia :)
Moim zdaniem chusta pomaga budować nam świetną relację. Pozwala być razem bez ograniczeń.
Nie znam dziecka noszonego w chuście do 18stki. Dzieci i z noszenia wyrastają, tak samo jak "wyrastają" z potrzeby ssania matczynej piersi czy spania z rodzicami. Noszę póki chcemy i noszę póki mogę. Dzieci za szybko rosną, dzieci za szybko dorastają. Jeszcze chwila i będę płakać, że czas chustonoszenia się skończył, że muszę przeciąć kolejną pępowinę. Chciałabym czasem zatrzymać czas i nacieszyć się maleńkimi dziećmi jednak wiem, ze czasu nie mogę nawet spowolnić.
To co mogę, to tworzyć nam wspaniałe wspomnienia związane z naszym wspólnym rytmem, wspólnymi przygodami i bliskością.
piątek, 22 sierpnia 2014
Przełam się! czyli jak "złamać" chustę aby była miękka i nośna.
Dziś krótko ale rzeczowo :)
Pisałam już o tym jak zacząć chustonoszenie i na co warto zwrócić uwagę (link tutaj). Tak jak wcześniej wspominałam niezwykle ważny jest dobór odpowiedniej chusty. Lepiej kupić używaną nie tylko ze względu na niższą cenę ale też na to, że jest już mięciutka i łatwiej będzie z nią współpracować.
Co jednak zrobić jeśli chusta jest sztywna?
Sztywność chusty to nie tylko kwestia tego, że jest ona nowa - może to być kwestia splotu, domieszek innych materiałów lub ich braku. Zresztą czasem i używane chusty bywają twarde i nieprzyjemne. Jednak istnieje kilka łatwych sztuczek dzięki którym Wasza chusta stanie się mięciutka i jej noszenie będzie samą przyjemnością.
Jak "złamać" chustę?
Złamać to znaczy wypracować materiał, pozwolić mu rozciągnąć się i stać się bardziej plastycznym. Najbardziej polecany sposób to noszenie. Przede wszystkim dzięki częstemu motaniu nasza chusta stanie się miękka i utrzyma się w takiej kondycji. Jeśli jednak mamy chustę nową lub wyjątkowo sztywną warto skorzystać z kilku sposobów:
- PRANIE - najlepiej z wirowaniem! Oczywiście o ile producent jego nie odradza- tu warto zawsze spojrzeć na metkę i zobaczyć w jaka temperatura jest zalecana do naszego typu chusty i czy można ją wirować czy nie.
- HAMAK- wystarczą dwa w miarę gładkie drzewa (nie chropowate co by nie zaciągnąć chusty!) i możemy zawiązać z naszej chusty wygodny hamak. Przyjemne z pożytecznym- nie tylko odpoczniemy ale i zmiękczymy chustę:)
- OGRZEWANIE - Składamy chustę w kwadrat i używamy jako poduszki na krzesło bądź rozkładamy ją pod naszym prześcieradłem i na niej śpimy. Ciepło naszego ciała i nacisk na chustę zrobią swoje - chusta stanie się miękka bez żadnego wysiłku z naszej strony.
- WARKOCZ- Chustę zwijamy i wiążemy w warkocz. Jest to także wygodny sposób jej przechowywania (zajmuje mało miejsca!)
- MROŻENIE - Chustę zawiniętą w warkocz możemy zamrozić. Ponoć nie każda chusta się do tego nadaje (nie wszystkie domieszki powinny być mrożone). Osobiście mroziłam tylko chustę 100% bawełny i potwierdzam, współpracowała chętniej niż przed mrożeniem :)
Znacie może jakieś inne, sprawdzone sposoby?
Jeśli tak, podzielcie się z nimi w komentarzu.
czwartek, 14 sierpnia 2014
Jak zacząć przygodę z chustonoszeniem? Na co zwrócić uwagę przed zakupem chusty?
O tym dlaczego warto nosić dziecko pisałam tutaj. Im dłużej noszę, im rzadziej korzystam z wózka przy dziewczynkach tym bardziej uświadamiam sobie jak bardzo będę tęsknić za chustonoszeniem. To jedna z tych małych pępowinek (karmienie piersią, wspólne spanie, całe dnie razem) które trzymają mnie blisko dzieci i których stopniowe odcinanie bardzo mnie boli. Cóż, są jeszcze koty... może ona dadzą się kiedyś zamotać ;)
Chusta elastyczna jest dobra na początek - możliwy jest tylko jeden (w dodatku prosty) typ wiązania, mocno otula dziecko i pomaga się przekonać do tego, że noszenie w chuście może być na prawdę fajne. Ma jednak swoje wady:
- trzeba korygować pozycję dziecka na bieżąco. Niestety ale chusta elastyczna nie daje takiego stałego podparcia jak chusta tkana
- łatwo tę chustę zamotać jednak elastyk wybacza wiele błędów i pozornie "dobre" wiązanie może okazać się nieodpowiednie
- nie nadaje się na lato- w chuście elastycznej dziecko otoczone jest trzema warstwami elastycznego (więc nie oddychającego) materiału
- odpowiednia jest tylko dla maluszków do kilku kilo. Zazwyczaj od 5-6 kg nie jest już w stanie odpowiednio rozłożyć ciężaru dziecka i wtedy i tak trzeba zainwestować w kolejną chustę
- możliwe tylko jedno wiązanie- takich ograniczeń nie daje chusta tkana
Chusta tkana to zdecydowanie najlepszy wybór:
- pozwala na niemal niezliczone wiązania. Moje ulubione to kangur, kieszonka, plecak prosty i plecak z koszulką (czyli double hammock).
- nadaje się na cały rok.
- można nosić w niej maluszka (w niektórych wiązaniach nawet wcześniaka!) od samego początku aż do kilkunastu kilo (starsza 2,5 latka czasem wskoczy do "plecaka" :) )
- dużo łatwiej ją dociągnąć i moim zdaniem jest dużo wygodniejsza od "elastyka"
- Dobrze zamotana nie musi być korygowana co chwilę
Co jest ważne przy wyborze chusty tkanej. Splot się liczy!
Nie trudno skusić się na tanią chustę bawełnianą jednak szybko okazuje się, że jest to tzw. "pościelówka" czyli taki splot bawełny jak przy prześcieradle czy ściereczce. Możecie się domyślić, że taka chusta nie poniesie ciężaru, będzie trudna we współpracy, nie dopasuje się dobrze do dziecka a nam będzie wrzynać się w ramiona.
Wybierz splot skośno-krzyżowy. Takie chusty są bardziej mięsiste, materiał jest w stanie dociągnąć się w każdym kierunku i odpowiednio ułożyć przy wiązaniu.
Polecam też splot diamentowy i żakardowy jednak na początek najodpowiedniejszy będzie skośnokrzyżowy pasiak czyli chusta w paski.
- wzrost i postura noszącego i wielkość dziecka- osoba o filigranowej budowie spokojnie poradzi sobie z chustą 4,2m jednak dla osoby wyższej lub o pełniejszych kształtach będzie potrzebna 4,6m lub nieco dłuższa.
- do niektórych wiązań lepiej sprawdzają się chusty długie- np. plecak z koszulką. Do innych, takich jak np. plecak prosty najlepsze są te krótkie, nawet 3 m.
Co wiec wybrać?
Najlepiej kupić długą chustę - około 4,6 m i potrenować na nich różne wiązania. Chustę zawsze można skrócić lub zakupić drugą - krótszą do wiązania plecaka.
Prowadzę warsztaty i zajęcia indywidualne w Warszawie, Otwocku i najbliższej okolicy - wystarczy napisać maila na ola@doradcachustowy.pl
Nosidła ergonomiczne
Te pierwsze to tzw nosidła ergonomiczne (np. Tula, Manduca, Ergobaby) lub nosidła MEI TAI w których możliwe jest prawidłowe ułożenie dziecka z przodu rodzica lub na jego plecach. Są prostsze od chusty bo nie wymagane jest motanie - wystarczy zapiąć klamry lub zawiązać 1-2 pasy.
Są absolutnie bezpieczne i wygodne ALE (!) mogą być używane tylko dla dzieci które siadają już samodzielnie! Nie zapominajcie o tym - to bardzo ważne dla ich zdrowia i prawidłowego rozwoju kręgosłupa i bioderek. I nie dajcie się zwieść żadnym wkładkom niemowlęcym lub przekonaniom producenta że można w nich nosić dziecko od narodzin lub 3 miesiąca życia.
Inne nosidła - Wisiadła
To coś czego na naszych ulicach jest zdecydowanie za dużo i coś, czego (błagam!) unikajcie jak ognia dla dobra Waszych dzieci. Wisiadła to nosidła w których fizjologiczne ułożenie dziecka jest wręcz niemożliwe- cały ciężar ciała dziecka spoczywa na kroczku a kręgosłup jest sztywny i źle asekurowany.
Niestety te modele pięknie się sprzedają i są wspaniale reklamowane - jako bezpieczne, fajne dla dziecka i rodzica. Niektóre potrafią kosztować nawet 500 zł - ale na Boga - nie wszystko to, co jest dostępne w sklepach lub jest drogie jest dobre.
Można je też czasem "upolować" w super przystępnej cenie w zwykłym sklepie. Ale zastanówcie się, warto? (Lepiej kupić używane nosidło ergonomiczne lub mei tai)
Poniżej zdjęcie (źródło Pinterest) które pokazuje dokładnie różnice między wisiadłem (z lewej) a dobrym nosidłem (z prawej). Myślę, że dodatkowy komentarz jest zbędny.
Niezależnie od tego, czy wybierzecie chustę czy nosidło ergonomiczne pamiętajcie- NIGDY nie nosimy dzieci przodem do świata!
To wcale nie jest dobre dla dziecka- jego kręgosłup jest wtedy sztywny i nie ma odpowiedniej asekuracji a ciężar ciała spada na krocze / lędźwie i dodatkowo wpływa na złe ułożenie bioder. Jeśli zależy Wam na tym, aby mieć dziecko blisko siebie ale jednocześnie umożliwić mu obserwację i możliwość oglądania tego, co jest wokół załóżcie nosidło na plecy lub zawiążcie chustę w plecak.
Zebrałam garść pytań z którymi spotykam się najczęściej od osób które chcą rozpocząć przygodę z noszeniem w chuście. Mam nadzieję, że odpowiedzi na nie będą dla Was pomocne.
Kiedy można zacząć noszenie w chuście?
Tak na prawdę od samego początku. Starszą córkę motałam jak miała nie całe 3 tygodnie, młodszą pierwszego dnia po powrocie ze szpitala - miała wtedy 4 dni.Czy nie zrobię maluszkowi krzywdy?
Nie. Jeśli wiązanie jest prawidłowe dziecko jest odpowiednio asekurowane i ułożone zgodnie ze swoją fizjologią. Tak na prawdę noszenie malucha w chuście może być lepsze niż noszenie go w dziwnych pozycjach na rękach czy na biodrze bo mamy pewność, że jego kręgosłup ma prawidłowe ułożenie, a dzięki odpowiedniemu odwiedzeniu nóg bioderka także są w bezpiecznej pozycji.Gdzie kupić chustę? I dlaczego używana chusta jest lepsza?
Chusty dostępne są w sklepach internetowych lub na stronie producenta jednak najbardziej polecam skorzystanie z grup lub forów internetowych (ew. serwisów typu allegro) i zakup chusty używanej. Dlaczego używana chusta jest lepsza? Chusta nowa jest bardzo sztywna i wymaga specjalnego "złamania" - z materiałem trzeba popracować aby był wygodny, dobrze się motał i współpracował z nami. Chusta używana pracowała już nosząc dziecko i dzięki temu jest bardziej plastyczna, łatwiej ją dociągać.Chusta tkana czy elastyczna?
Jeśli chcesz zakupić jedną chustę od razu polecam zakup chusty tkanej. Dlaczego?Chusta elastyczna jest dobra na początek - możliwy jest tylko jeden (w dodatku prosty) typ wiązania, mocno otula dziecko i pomaga się przekonać do tego, że noszenie w chuście może być na prawdę fajne. Ma jednak swoje wady:
- trzeba korygować pozycję dziecka na bieżąco. Niestety ale chusta elastyczna nie daje takiego stałego podparcia jak chusta tkana
- łatwo tę chustę zamotać jednak elastyk wybacza wiele błędów i pozornie "dobre" wiązanie może okazać się nieodpowiednie
- nie nadaje się na lato- w chuście elastycznej dziecko otoczone jest trzema warstwami elastycznego (więc nie oddychającego) materiału
- odpowiednia jest tylko dla maluszków do kilku kilo. Zazwyczaj od 5-6 kg nie jest już w stanie odpowiednio rozłożyć ciężaru dziecka i wtedy i tak trzeba zainwestować w kolejną chustę
- możliwe tylko jedno wiązanie- takich ograniczeń nie daje chusta tkana
Chusta tkana to zdecydowanie najlepszy wybór:
- pozwala na niemal niezliczone wiązania. Moje ulubione to kangur, kieszonka, plecak prosty i plecak z koszulką (czyli double hammock).
- nadaje się na cały rok.
- można nosić w niej maluszka (w niektórych wiązaniach nawet wcześniaka!) od samego początku aż do kilkunastu kilo (starsza 2,5 latka czasem wskoczy do "plecaka" :) )
- dużo łatwiej ją dociągnąć i moim zdaniem jest dużo wygodniejsza od "elastyka"
- Dobrze zamotana nie musi być korygowana co chwilę
Co jest ważne przy wyborze chusty tkanej. Splot się liczy!
Nie trudno skusić się na tanią chustę bawełnianą jednak szybko okazuje się, że jest to tzw. "pościelówka" czyli taki splot bawełny jak przy prześcieradle czy ściereczce. Możecie się domyślić, że taka chusta nie poniesie ciężaru, będzie trudna we współpracy, nie dopasuje się dobrze do dziecka a nam będzie wrzynać się w ramiona.
Wybierz splot skośno-krzyżowy. Takie chusty są bardziej mięsiste, materiał jest w stanie dociągnąć się w każdym kierunku i odpowiednio ułożyć przy wiązaniu.
Polecam też splot diamentowy i żakardowy jednak na początek najodpowiedniejszy będzie skośnokrzyżowy pasiak czyli chusta w paski.
Dostępne są różne rozmiary (długości) chust - jaką powinnam wybrać?
Długość chusty jaką powinniśmy zakupić zależy od wielu czynników:- wzrost i postura noszącego i wielkość dziecka- osoba o filigranowej budowie spokojnie poradzi sobie z chustą 4,2m jednak dla osoby wyższej lub o pełniejszych kształtach będzie potrzebna 4,6m lub nieco dłuższa.
- do niektórych wiązań lepiej sprawdzają się chusty długie- np. plecak z koszulką. Do innych, takich jak np. plecak prosty najlepsze są te krótkie, nawet 3 m.
Co wiec wybrać?
Najlepiej kupić długą chustę - około 4,6 m i potrenować na nich różne wiązania. Chustę zawsze można skrócić lub zakupić drugą - krótszą do wiązania plecaka.
Jak nauczyć się wiązań? Wydają się być bardzo skomplikowane.
Też wydawało mi się, że zamotanie chusty to wyczyn nad wyczynami i że nie podołam temu wyzwaniu. Chusta to tylko narzędzie i jak każde narzędzie wymaga nauki jak z niego skorzystać w sposób prawidłowy. Jeśli nie masz pewności czy dobrze układasz dziecko w chuście skontaktuj się i umów na konsultacje z doradcą noszenia w chuście z Twojej okolicy.Prowadzę warsztaty i zajęcia indywidualne w Warszawie, Otwocku i najbliższej okolicy - wystarczy napisać maila na ola@doradcachustowy.pl
Co z tymi nosidłami?
Nosidła dzielimy na dwa typy - NOSIDŁA ERGONOMICZNE / MIĘKKIE i WISIADŁA.Nosidła ergonomiczne
Te pierwsze to tzw nosidła ergonomiczne (np. Tula, Manduca, Ergobaby) lub nosidła MEI TAI w których możliwe jest prawidłowe ułożenie dziecka z przodu rodzica lub na jego plecach. Są prostsze od chusty bo nie wymagane jest motanie - wystarczy zapiąć klamry lub zawiązać 1-2 pasy.
Są absolutnie bezpieczne i wygodne ALE (!) mogą być używane tylko dla dzieci które siadają już samodzielnie! Nie zapominajcie o tym - to bardzo ważne dla ich zdrowia i prawidłowego rozwoju kręgosłupa i bioderek. I nie dajcie się zwieść żadnym wkładkom niemowlęcym lub przekonaniom producenta że można w nich nosić dziecko od narodzin lub 3 miesiąca życia.
Inne nosidła - Wisiadła
To coś czego na naszych ulicach jest zdecydowanie za dużo i coś, czego (błagam!) unikajcie jak ognia dla dobra Waszych dzieci. Wisiadła to nosidła w których fizjologiczne ułożenie dziecka jest wręcz niemożliwe- cały ciężar ciała dziecka spoczywa na kroczku a kręgosłup jest sztywny i źle asekurowany.
Niestety te modele pięknie się sprzedają i są wspaniale reklamowane - jako bezpieczne, fajne dla dziecka i rodzica. Niektóre potrafią kosztować nawet 500 zł - ale na Boga - nie wszystko to, co jest dostępne w sklepach lub jest drogie jest dobre.
Można je też czasem "upolować" w super przystępnej cenie w zwykłym sklepie. Ale zastanówcie się, warto? (Lepiej kupić używane nosidło ergonomiczne lub mei tai)
Poniżej zdjęcie (źródło Pinterest) które pokazuje dokładnie różnice między wisiadłem (z lewej) a dobrym nosidłem (z prawej). Myślę, że dodatkowy komentarz jest zbędny.
Niezależnie od tego, czy wybierzecie chustę czy nosidło ergonomiczne pamiętajcie- NIGDY nie nosimy dzieci przodem do świata!
To wcale nie jest dobre dla dziecka- jego kręgosłup jest wtedy sztywny i nie ma odpowiedniej asekuracji a ciężar ciała spada na krocze / lędźwie i dodatkowo wpływa na złe ułożenie bioder. Jeśli zależy Wam na tym, aby mieć dziecko blisko siebie ale jednocześnie umożliwić mu obserwację i możliwość oglądania tego, co jest wokół załóżcie nosidło na plecy lub zawiążcie chustę w plecak.
sobota, 26 lipca 2014
Inny wymiar bliskości: Dlaczego warto nosić dziecko?
Noszę moje córki. Noszę w chuście, noszę na biodrze. Noszę, bo tego potrzebują i czuję, że ja też tego potrzebuje. Trzymanie dziecka blisko siebie to dla mnie inny wymiar bliskości. To jedna z tych rzeczy które kocham i za którymi z pewnością będę tęsknić za kilka lat gdy będą już "takie duże i samodzielne".
Chustonoszenie
Zanim zostałam mamą nie nastawiałam się na noszenie w chuście. Wprawdzie spotykałam rodziców tak noszących maluchy i ten widok zawsze mnie rozczulał, jednak nie byłam pewna czy to jest coś dla mnie. Miałam wiele wątpliwości, nie wiedziałam czy to na prawdę jest tak praktyczne jak mówią. Nie wierzyłam aż spróbowałam i przekonałam się, że warto.
To była miłość od pierwszego noszenia.
Teraz córeczki są już dwie a chusta sprawdza się każdego dnia coraz bardziej. Przetestowaliśmy nawet ostatnio urlop bez wózka i śmiało mogę powiedzieć, że daliśmy sobie świetnie radę.
Dlaczego warto nosić dziecko?
- Bliskość jaką dajemy dzieciom nosząc je jest nieoceniona. Maluch kołysze się w naszym rytmie, momentalnie się uspakaja słysząc przy tym także bicie naszego serca. Czuje naszą obecność, przywiązuje się do nas jeszcze mocniej. Czuje się bezpiecznie.
- Podobno jest to recepta na kolki (nie wiem, dziewczynki kolek nie miały - u nas chustowanie pomogło przetrwać okres bolesnego ząbkowania).
- Przy prawidłowym wiązaniu nóżki dziecka są zgięte i odwiedzione pod odpowiednim kątem a a plecy lekko zaokrąglone. Jest to pozycja fizjologiczna, zdrowa dla maluszka. Dodatkowo może korzystnie wpłynąć na prawidłowy rozwój stawów biodrowych u najmłodszych.
- Możemy dotrzeć w wiele miejsc w które nie dotarłby wózek! Nierówne pola, kręte wąskie dróżki, szlaki nie są już żadną przeszkodą.
- Możemy robić wiele rzeczy (w domu i poza nim) których nie dalibyśmy rady zrobić z dzieckiem na biodrze. Dzięki chuście ręce mamy wolne i beż żadnego problemu możemy normalnie funkcjonować
- Dajemy dziecku możliwość patrzenia na Świat z naszej perspektywy, obserwowania i bardziej aktywnego uczestniczenia w naszym życiu.
To nie takie trudne!
Przyznam,że bardzo obawiałam się pierwszego motania. Chusta niezwykle długa a maleństwo takie malutkie. Bałam się, co mam zrobić i jak zrobić to prawidłowo. Chusta to tylko narzędzie i trzeba nauczyć się prawidłowo z tego narzędzia korzystać.Wystarczy zamotać parę razy żeby dojść do wprawy i lada dzień robić to dosłownie z zamkniętymi oczami.
Chcesz zacząć przygodę z chustonoszeniem? Przeczytaj ten wpis a w nim rady jak zacząć i jaką chustę wybrać.
Ciężko Ci?
Ludzie często zaczepiają mnie na ulicy pytając czy oby nie jest mi zbyt ciężko. Otóż ciężko to mi było nosić dziecko na rękach bez chusty, układać odpowiednio plecy, ręce, odchylać się do tyłu i próbować jednocześnie zrobić cokolwiek innego.
Gdy chustę zawiążemy dobrze ciężar ciała dziecka rozłożony jest równomiernie i tak na prawdę prawie nie czujemy że ktoś tam w tej chuście siedzi. Nie wierzysz? Spróbuj. Zobaczysz, że dzięki chuście będzie Ci o wiele wiele lżej!
"Się dziecko przyzwyczai i będzie wymuszać!"
Główny argument na "nie" z jakim się spotykam to to, że dziecko będzie rozpieszczone noszeniem, przyzwyczai się i będzie wymuszać noszenie przy każdej możliwej okazji. Dziecko rodzi się przyzwyczajone do bliskości i do noszenia. Przez okres ciąży kołysze się w rytm naszych kroków i słyszy bicie naszego serce. Pierwsze co czuje po urodzeniu się to nasz zapach - ten który kojarzy mu się później z bliskością, ciepłem, bezpieczeństwem.
Po pierwsze: dziecko niczego nie wymusza. Za sygnałem który nam wysyła, czy jest to płacz, krzyk, czy wyciągnięte w górę ręce, marudzenie- stoi jakaś potrzeba. Dziecko po prostu nie potrafi okazać jej inaczej. Przecież maluch nie podejdzie do nas i nie powie "mamo, tato, potrzebuje się do Ciebie przytulić, czy weźmiesz mnie na ręce?".Nie wyobrażam sobie odmówić dziecku bliskości. Odmówić tego gdy ono tego daje mi taki jasny komunikat. Oczywiście, są sytuacje gdy jestem zmęczona lub nie mam zwyczajnie siły nosić, nawet w chuście- wtedy jednak tłumaczę, kucam przy dziecku i przytulam albo biorę je na kolana. Obie to rozumieją.
Dodam jeszcze, że dziecko wcale nie rozleniwia się dlatego, że jest noszone. Czuje bliskość, buduje pewność siebie i później jest chętne aby odkrywać świat samodzielnie i po swojemu a do nas wracać aby się przytulić, odpocząć, podzielić radościami czy odstresować. Czy nie o to chodzi?
W bliskości siła!
Uwielbiam nasze chustowe spacery. Każdą z tych chwil mam ochotę oprawić w ramkę i powiesić w widocznym miejscu. Wiem, że niedługo dziewczyny z tego wyrosną- panna M do chusty wskakuje w zasadzie tylko dla zabawy bo preferuje bieganie, tańce i jazdę biegówką. Jeszcze chwila i młodsza będzie stopniowo zmniejszała ten czas chustowy na korzyść pierwszych kroków, spacerów czy też wyścigów z siostrą.
Póki mam więc możliwość aby czuć tę bliskość czerpie z niej garściami.
O chustach i o noszeniu zamierzam częściej pisać dlatego jeśli macie jakiekolwiek pytania-piszcie śmiało! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







