poniedziałek, 7 lipca 2014

Śniadanie mistrzów- tarta z ricottą i warzywami na cieście francuskim

Wiecie za co kocham wspólne wolne dni? Za to, że możemy razem zjeść śniadanie. Tak po prostu, bez pośpiechu możemy szykować a potem celebrować ten czas razem. Zazwyczaj mąż robi wtedy swoje popisowe naleśniki. Naleśniki jednak jedliśmy wczoraj o północy-tak nas naszło... tak więc dzis postawiłam na pyszną tartę z ricottą i warzywami .

Tarta z ricottą i warzywami na cieście francuskim

SKŁADNIKI (tarta na 4 osoby)
1 rolka ciasta francuskiego
2 łyżki oliwy z oliwek
1 czerwona cebula
10 pomidorków koktajlowych lub jeden duży pomidor
2 jajka całe
1 żółtko
150 g ricotty (przepis na ricotte tutaj)
2 łyżki śmietany (12% lub 18%)
odrobina soli i mielonego pieprzu
50 g startego sera żółtego
szczypiorek

PRZYGOTOWANIE
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Formę do tarty wykładamy ciastem, przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy inną żaroodporną foremką lub wysypanymi ziarnami fasoli. Pieczemy 15 minut, zdejmujemy obciążenie po czym wkładamy na kolejne 5 minut aż środek tarty się zarumieni.
Na patelni rumienimy pokrojoną drobno cebulkę, dorzucamy pokrojoną w kostkę paprykę i pokrojone pomidory (bez części z nasionami!), po 5 minutach zdejmujemy z ognia.
W naczyniu miksujemy na gładką masę jajka, żółtko, ricottę i śmietanę. doprawiamy odrobiną soli i świeżo mielonego pieprzu.
Na tartę wykładamy warzywa i polewamy jajkami z serem i mieszamy tak, aby równomiernie rozprowadzić i warzywa i masę po całej tarcie. Wierzch posypujemy startym serem.
Pieczemy 20 minut w 180 stopniach. Polecam brzegi tarty zakryć folią żeby się nie spaliły bo po pierwszym pieczeniu są już bardzo rumiane.

Tartę kroimy jak lekko przestygnie (kilka minut), podajemy ze szczypiorkiem.





niedziela, 6 lipca 2014

Kotleciki jaglane z bobem z sosem jogurtowo-koperkowym

Kotleciki z bobu robi się niezwykle łatwo, są pyszne  i smakują nie tylko dorosłym ale i dzieciom:)

Kotleciki jaglane z bobem
z sosem jogurtowo-koperkowym


SKŁADNIKI (15 kotlecików):
500 g bobu
80 g pełnoziarnistych płatków jaglanych (błyskawicznych)
1 duże jajko
1 biała cebulka
szczypta soli
4 łyżki bułki tartej
2 łyżki płatków z nasion amarantusa
oliwa z oliwek
sos: 
mały jogurt naturalny
garść koperku
1 ząbek czosnku

PRZYGOTOWANIE:
Bób gotujemy (około 20 minut) i obieramy z łupin.
W dużej misce mieszamy płatki jaglane, jajko i drobno pokrojoną cebulkę. Bób rozdrabniamy, może być blenderem ale tak, aby zostało odrobinę większych kawałków. Dodajemy bób do miski, delikatnie solimy.
Formujemy kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i płatkach z amarantusa i smażymy na oliwie z oliwek ok 10-15 minut na wolnym ogniu.
Podajemy na sosie jogurtowym.
sos: jogurt mieszamy z posiekanym drobno koperkiem i wyciśniętym ząbkiem czosnku.






środa, 2 lipca 2014

Pasta a`la Norma

W tradycyjnym przepisie korzystamy z liści świeżej bazylii. Niestety w ogrodzie chwilowo jej zabrakło i zastąpiłam ją tymiankiem, co widać na zdjęciach - też pysznie i aromatycznie! :)

Pasta a`la Norma


SKŁADNIKI (porcja dla 2 osób)
200 g makaronu (użyłam casarecce siciliane)
200 g pokrojonych pomidorków koktajlowych
50 g sera ricotta
½ bakłażana pokrojonego w kostkę
½ cebulki
1 ząbek czosnku
6 łyżek oliwy z oliwek
garść posiekanych liści bazylii (+kilka całych liści do dekoracji)
sól i pieprz

PRZYGOTOWANIE:
Przekrojoną na pół cebulkę zbrązowić na 3 łyżkach gorącej oliwy. Wyjąć cebulkę a do aromatycznej oliwy dorzucić pokrojone pomidorki i smażyć aż woda odparuje. Dodać czosnek, bazylię i doprawić lekko solą i świeżo zmielonym pieprzem.
Bakłażana pokrojonego w kostkę posolić i odstawić na kilka minut aby puścił sok. Osuszyć ręcznikiem papierowym i wrzucić na rozgrzaną oliwę aż się zarumieni.

Makaron ugotować al dente. Wymieszać na patelni z sosem i bakłażanem, podawać z ricottą i liśćmi bazylii.



niedziela, 29 czerwca 2014

Cukinia zapiekana z suszonymi pomidorami i lazurem

Cukinia zapiekana z suszonymi pomidorami i lazurem


SKŁADNIKI (porcja dla 2 osób):
4 małe okrągłe cukinie
1/2 czerwonej cebuli
garść suszonych pomidorów w ziołowej oliwie
50 g sera lazur
szczypta soli
zioła suszone (użyłam tymianek i oregano)

PRZYGOTOWANIE:
Cukinie umyć, odkroić wierzch, wydrążyć środek i posypać lekko solą aby puściła sok. Na patelnie wrzucić pokrojone pomidory (nie odsączamy ich z oliwy!), pokrojony środek cukinii i drobno pokrojoną cebulkę. Ser lazur kroimy w drobną kostkę.
Cukinie osuszamy ręcznikiem papierowym. Do środka wkładamy naprzemiennie kilka kostek sera i farsz, znów kilka kostek sera i kolejną warstwę farszu. "Pokrywki" od cukinii posypujemy od środka ulubionymi ziołami (ja dałam tymianek i oregano).
Pieczemy 30 minut w 180 stopniach.
Polecam podawać z kaszą kuskus.





Przecież to tylko parę metrów...

"Przecież to tylko parę metrów, no nie przesadzaj! Podwiozę Was". Nie, dziękuję. Nie ma fotelika dla dzieci- nie pojedziemy. Tak, nazwij mnie przewrażliwioną, bo ważne jest dla mnie bezpieczeństwo. Mów co chcesz, ja przynajmniej jestem spokojniejsza i mam czyste sumienie.


Szlabany się zamknęły. Panna M stoi jak wryta i z przejęciem ogląda przejeżdżające pociągi. Młodsza śpi. Ja rozglądam się wokół i trzymając starszą za rękę patrzę na stojące przed przejazdem auta. Co widzę? W trzech z nich są dzieci, małe dzieci w wieku 2 -5 lat. I w każdym z tych aut dziecko siedzi bez fotelika.
Zastanawiam się dlaczego. Czy na prawdę bezpieczeństwo nie jest ważne? Czy to jeden z tych szybkich wyjazdów, parę metrów, do sklepu? Przecież wypadki mają to do siebie, że mogą nas spotkać w każdej chwili, nawet te parę minut od domu. Czy warto ryzykować, oszczędzać czas na wkładaniu dziecka do fotelika, przypinaniu pasami?

"Bo on / ona tych pasów nie lubi, buntuje się i płacze".
To ja już wolę chwilę buntu ale moje ukochane dziecko mieć w jednym kawałku. Starszemu dziecku możemy wytłumaczyć, dlaczego to ważne.. nawet 2 latek zrozumie. U nas zasada jest prosta- póki dziecko jest poza fotelikiem a pasy nie są zapięte to nie ruszamy.
Każdy kierowca po części myśli też za innych, stara się przewidzieć zachowania, zachować ostrożność. Ale myślmy też za siebie bo ta chwila oszczędzona na zapinaniu pasów może mieć niezwykle przykre konsekwencje.

"Kiedyś to tych fotelików nie było i żyjecie, ale teraz wymyślacie głupoty..."
Jeśli głupotą jest większa świadomość i podnoszenie bezpieczeństwa ok- jestem głupia. Przy zakupie fotelika przede wszystkim zwracam uwagę na wyniki testów. Owszem, ja w foteliku nigdy nie jeździłam. Pasy trzeba było zapinać tylko, jak auto było w nie wyposażone na tylnej kanapie. I tak, żyję. Jeździłam z rodzicami na wakacje siedząc na stercie pościeli z głową dotykającą do sufitu. Wtedy to była norma, ba, była to niezła przygoda. I ciesze się, że nic poważniejszego na drodze nas nie spotkało, bo scenariusz byłby jeden. Jednak od tamtych czasów wiele się zmieniło. Jeździmy szybciej, dalej. Jest coraz więcej aut, coraz większy ruch, co za tym idzie-więcej wypadków. Dlatego nie rozumiem i nawet nie chce zrozumieć dlaczego jakikolwiek rodzic, ktokolwiek, chce przewieźć malucha "luzem", skaczącego po tylnej kanapie. Dziecko w przypadku nawet mocniejszego hamowania staje się po prostu żywym pociskiem. Czy tego chcemy dla naszych dzieci?


piątek, 27 czerwca 2014

Porównywanie nic nie wnosi

Ciężko jest tego nie robić, ciężko nie oceniać, nie porównywać. Porównujemy jedzenie firmy A do jedzenia firmy B, ubranie sąsiadki do ubrania koleżanki, naszą pracę i płacę do tego co maja znajomi. Przejmujemy się tym porównywaniem albo i nie, ale mamy punkt do którego się odnosimy i dzięki któremu odróżniamy jedno od drugiego.
Porównujemy też dzieci. Swoje i nie swoje. Wszystkie.

Wpadłam kiedyś w tę pułapkę. Całe szczęście na tyle lekko, że udało mi się z niej wybrnąć i sama siebie pilnuje obym nie wpadła do niej kolejny raz. Chcąc czy nie przy drugim dziecku mamy punkt odniesienia w postaci dziecka starszego. Nie chodzi o ocenianie "Ty jesteś lepsza lub gorsza w tym czy tamtym" tylko ot tak,  czysto informacyjnie "Ty siedziałaś jak miałaś 5 miesięcy a Ty jak miałaś 7..".
Do tego dochodzą znajomi, rodzina: "Krysia to na nocnik robi a Twoja córka jeszcze nie??", " Mój to.. i tamto... a Twoja jeszcze nie?!" itd itd...
Czy to dużo zmienia? Czy to na prawdę takie ważne?
Każdy w swoim tempie, każdy po swojemu. Najważniejsze, że zdrowe i że szczęśliwe.

Z pozoru niewinne porównywanie, niby właśnie "ot tak", niby nie istotne, może wrócić ze zdwojoną siłą później. Łatwo wpaść w wir porównywania, łatwo zapomnieć o tym, ze w ogóle to robimy. Zaczniemy porównywać coraz to więcej spraw i coraz poważniejsze kwestie. A dziecko? Dziecko przestanie wierzyć w siebie, gdy zamiast pozytywnych emocji i cieszenia się z sukcesu i umiejętności NASZEGO DZIECKA będziemy skupiać się na innych. Poza tym, dziecko przestanie się z nami dzielić tym, co poznało, co osiągnęło. O nie, tego bym nie chciała.

Dziś zakończenie roku. Miło by było wiedzieć i słyszeć o rodzicach dumnych ze swoich pociech, z ich osiągnięć. Przytulających, wyrozumiałych, wspierających. Ładujących pozytywną energią na całe wakacje. Kochających niezależnie od średniej, ilości nagród i dyplomów.
Niestety. Mając w dość bezpośrednim sąsiedztwie szkołę podstawową brutalnie dowiedziałam się, ze takich rodziców nie jest wielu. Są, ale stanowią bolesną mniejszość. Wystarczył krótki spacer z psem i minięcie grupy ludzi wracających z zakończenia żeby usłyszeć: "No co mi z Twoich 5 i 4, skoro nie masz czerwonego paska? Widziałaś, ile dzieci w klasie ma pasek? Dlaczego Ty nie masz?" oraz innych komentarzy rodziców w podobnym tonie.
Czy na prawdę tak wielką różnica jest miedzy 4 a 4+ ? Czy tak ciężko dopuścić do siebie myśl, że nie każdy jest we wszystkim najlepszy? I na koniec najważniejsze- czy tak łatwo zapomnieć o tym, że my też mieliśmy lepsze i gorsze stopnie?

Dziecko ma pokonywać SWOJE granice, a nie skakać przez poprzeczkę ustawioną przez innych. Niech pokonuje swoje słabości i bije swoje rekordy. Niech cieszy się ze SWOICH sukcesów.
A my? Kochajmy i wspierajmy, a nie krytykujmy.





Chipsy z jarmużu - zdrowa i pyszna przekąska

Udało się!
Tak długo go szukałam, a teraz... jest! Jarmuż. Aż dziwne, że tak trudno go dostać w sklepach czy nawet na lokalnym targu. Jest przepyszny a przede wszystkim zdrowy. Muszę, po prostu muszę go mieć w ogrodzie bo chciałabym go jeść często a niestety jest tak trudny do dostania.

Jarmuż należy do rodziny kapustowatych. Bogaty jest nie tylko w błonnik ale też żelazo, potas i magnez a także witaminy A, B1, B2, C, E i K. Działa przeciw nowotworowo i naładowany jest przeciwutleniaczami. Słowem- samo zdrowie w niewielkim, pokarbowanym i kruchym liściu.


Gdy tylko dorwę jarmuż to będę starała się Wam zaproponować małe co nieco z jego użyciem.
Dziś chipsy jarmużowe. Robi się je 15 minut, znikają w pół minuty. Szczerze- jadłam je garściami. Zjadłam 1,5 blachy tych pyszności.

Polecam do chrupania przy filmie, z przyjaciółmi lub w pracy zamiast niezdrowych przekąsek czy zapychających wafli.

Chipsy z jarmużu


SKŁADNIKI:
liście jarmużu
sól
czosnek suszony granulowany
oliwa z oliwek

PRZYGOTOWANIE:
Liście jarmużu myjemy i osuszamy. Większe liście możemy porwać na mniejsze kawałki a grubsze żyłki usunąć (choć wg mnie nie ma takiej konieczności). Obtaczamy w oliwie z oliwek, lekko solimy i posypujemy czosnkiem.
Pieczemy w 160 stopniach 10-15 minut, aż liście będą kruche jak chipsy.