sobota, 4 kwietnia 2015

Krem z kalafiora i pietruszki

Krem z kalafiora i pietruszki jest niezwykle prostym i  szybkim daniem. Świetnie komponuje się z grzankami. Jest bardzo delikatny i z pewnością posmakuje dzieciom. Polecam podkręcić jego smak kilkoma kroplami octu balsamicznego i garścią rzeżuchy bądź prażonymi orzechami.

Krem z kalafiora i pietruszki


SKŁADNIKI:
1 główka kalafiora
2 pietruszki
3 małe ziemniaki
1 cebula
1 ząbek czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek
750 ml mleka
750 ml bulionu warzywnego lub wody
+ocet balsamiczny i rzeżucha

PRZYGOTOWANIE:
W garnku z grubym dnem rozgrzewamy oliwę. Dodajemy do niej pokrojoną drobno cebulę, ząbek czosnku i pokrojoną pietruszkę. Dusimy około 3-5 minut. Dodajemy pokrojone ziemniaki i kalafiora połamanego w różyczki i zalewamy mlekiem i bulionem/wodą. Gotujemy około 20 minut aż warzywa zmiękną po czym blendujemy.
Polecam podanie z odrobiną octu balsamicznego i garścią rzeżuchy.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Ciasto jogurtowe z żurawiną i migdałami

Pyszne i delikatne. Idealnie smakuje z łyżką konfitury w towarzystwie gorącej herbaty.
Latem zamiast żurawiny i migdałów możecie dodać do niego ulubione owoce - maliny, truskawki albo śliwki.


Ciasto jogurtowe
z żurawiną i migdałami


SKŁADNIKI:
składniki suche:
600 g mąki
1,5 szklanki cukru
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
składniki mokre:
250 g jogurtu naturalnego
2 duże jajka
1 szklanka oleju
3 łyżki domowego ekstraktu waniliowego (lub nasionka z 1 laski wanilii)
+3/4 szklanki suszonej żurawiny
+100 g płatków migdałowych

PRZYGOTOWANIE:
Mieszamy oddzielnie składniki suche i mokre. Następnie łączymy je i mieszamy dokładnie aż ciasto będzie jednolite i gładkie. dodajemy żurawinę i migdały i jeszcze raz mieszamy.
Wylewamy ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia lub oprószonej mąką.
Pieczemy w 180 stopniach około 40 minut (sprawdzamy czy ciasto jest upieczone wbijając w nie drewniany patyczek- jeśli ciasto się przykleja to dajemy mu jeszcze troszkę czasu).

Podajemy z konfiturą i herbatą. Można delikatnie posypać je cukrem pudrem i płatkami migdałów.



niedziela, 15 lutego 2015

Jogurt z owocami i amarantusem

Nie wiem jak u Was, ale w naszym zamrażalniku nadal roi się od malin i truskawek z zeszłego lata. Wprawdzie to nie to samo co świeże, ale te mrożone owoce też mają swój urok. Maliny dodaje do domowego kiślu dla dziewczynek i muffinków. Polecam też mrożone owoce jako dodatek do jogurtu - można szybko wyczarować zdrowy i smaczny deser.

Jogurt z owocami i amarantusem

SKŁADNIKI:
2 szklanki jogurtu (polecam jogurt typu greckiego-jest gęsty i nie jest kwaśny)
1 szklanka mrożonych, czerwonych owoców
1 łyżka miodu
2 łyżki poppingu z amarantusa

PRZYGOTOWANIE:
Owoce układamy na sitku nad miseczką i zostawiamy do rozmrożenia.
Wodę z sokiem która została na dnie miseczki mieszamy dokładnie z podgrzanym lekko miodem aż uzyskamy jednolity sos.
Jogurt układamy do miseczek, nakładamy na wierzch owoce i polewamy miodowym sosem. Na wierzch obsypujemy amarantusem. Gotowe :)



Frytki z batatów z rozmarynem

Pieczone słodkie ziemniaki mogą być świetnym dodatkiem do obiadu ale są też fajnym daniem zupełnie osobno lub w towarzystwie lekkiej sałatki. To zdrowa alternatywa dla przekąski do wieczornego filmu i dobra propozycja dla maluchów (nawet tych najmłodszych u których dopiero rozszerzamy dietę, bataty są delikatne i łagodne dla brzuszka).

PS: Upieczone listki świeżego rozmarynu są przepyszne do chrupania :)


Frytki z batatów pieczone z rozmarynem
+ dip jogurtowy



SKŁADNIKI:
2 duże bataty
kilka gałązek rozmarynu
1 łyżka oliwy z oliwek
1 szklanka jogurtu greckiego
kilka gałązek koperku

PRZYGOTOWANIE:
Bataty obieramy, myjemy, osuszamy i kroimy w słupki (frytki). Obtaczamy je w oliwie z oliwek i Wykładamy na blachę. Układamy na nich rozmaryn.
Zapiekamy w 220 stopniach przez około 30 minut w tym 15 minut na termoobiegu. Polecam zamieszać 1-2 razy podczas pieczenia aby zarumieniły się ze wszystkich stron.
Jogurt mieszamy z drobno posiekanym koperkiem.
Upieczone batatowe frytki podajemy z dipem jogurtowym.



sobota, 7 lutego 2015

Ziemniaki pieczone w ziołach

Ziemniaki to świetny dodatek do różnych dań. Te, zapiekane w ziołach, dodają charakteru całemu daniu. Do tego wyglądają, pachną i smakują obłędnie :)
Dorzućcie na blachę kilka ząbków lekko rozgniecionego czosnku lub gałązkę rozmarynu aby podkręcić smak.

Ziemniaki pieczone w ziołach


SKŁADNIKI:
Kilka dużych ziemniaków
1/2 łyżeczki soli
ulubione suszone zioła (2 płaskie łyżki) - polecam rozmaryn, tymianek, paprykę słodką, szczyptę kurkumy i oregano
3 ząbki czosnku

PRZYGOTOWANIE:

Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni.
Ziemniaki obieramy i myjemy (chyba, że możemy je dokładnie wyszorować - wtedy zostawiamy skórkę). Umyte i osuszone ziemniaki kroimy w drobną kostkę. Wrzucamy je do miski i zasypujemy ziołami i solą i dokładnie mieszamy. Dodajemy oliwę i jeszcze raz mieszamy aż zioła i oliwa oblepią je równomiernie.
Wysypujemy ziemniaki do dużego naczynia żaroodpornego lub na blachę. Pieczemy około 30-40 minut (w zależności w jak dużą kostkę pokroiliśmy ziemniaki) kilkukrotnie mieszając. Na ostatnie 5-10 minut polecam włączyć termoobieg aby skorupka zrobiła się bardziej chrupiąca.

Kotlety z boczniaków

Uwielbiam boczniaki. Zdrowe, niezwykle łatwe w przygotowaniu i pyszne. Wszyscy je uwielbiamy, szczególnie dziewczynki. Pomagają z robieniu boczniakowych kotlecików obtaczając je w swoich ulubionych posypkach.
Idealnie pasują do pieczonych ziemniaków i żurawiny.


Kotlety z boczniaków


SKŁADNIKI:
250g boczniaków
1 jajko (ew 2 małe)
2 łyżki sezamu
4 łyżki poppingu z amarantusa
4 łyżki bułki tartej
1 płaska łyżka ulubionych ziół suszonych (polecam rozmaryn i bazylię)
1 płaska łyżka oleju kokosowego (można użyć też innego oleju do smażenia)

PRZYGOTOWANIE:
Grzyby myjemy i dokładnie osuszamy. W jednej miseczce roztrzepujemy jajka. W drugiej wsypujemy składniki suche i mieszamy je ze sobą. Obtaczamy grzyby w jajku a następnie w posypce i smażymy na rozgrzanym oleju kokosowym około 4 minuty po każdej stronie aż będą złote.




piątek, 30 stycznia 2015

Chustowy, błogi sen.

Kiedy patrzę w dół widzę Ciebie. Wtuloną we mnie i w swojego ukochanego misia.
Widzę pięknie zamknięte oczy. Widzę spokój, ciepło i miłość.
Kocham ten widok. Zbieram te momenty niczym obrazy i zapisuje je mocno w mojej głowie. Wracam do nich często - jak nic potrafią poprawić humor. Póki mam jeszcze możliwość takiej bliskości z dziećmi to czerpie z niej garściami.


Dzieci, jak chyba każdy człowiek, lubią być blisko i potrzebują tej bliskości. Szczególnie w cięższych okresach - takich jak skoki rozwojowe, nowe doznania, choroba czy wyrzynające się zęby.
Zresztą nie oszukujmy się - maluszki każdego dnia odkrywają coś nowego. Rzeczy, które są dla nas oczywiste dla nich są nowością. Są czymś, co trzeba przyjąć, przetworzyć. Bliskość wspiera rozwój przez to, że pomaga dzieciom się wyciszyć, skupić czy też zregenerować.

W momentach gdy sen nie przychodzi sam, staramy się mu pomóc. Wtedy do akcji wkracza chusta. Ten kawałek materiału który scala nas i sprawia, że nasze serca biją obok siebie. Kołysząc się, tuląc i dając ciepło swojemu dziecku pomagamy mu uspokoić się i rozluźnić. Sama też jestem o niebo spokojniejsza gdy widzę, że mojemu dziecku jest dobrze i że dostaje odpowiedź na swoją potrzebę bliskości. Tak samo jak i moje córki wyciszam się wtedy, zupełnie jak bym odcinała się od zmartwień i problemów. Jesteśmy tylko my. Razem. Tu i teraz. I razem ładujemy swoje baterie na kolejny, wspaniały dzień.

Nie martwię się ani przez chwilę tym, że moje dziecko przyzwyczai się do takiego zasypiania. Nie czuje się też psychicznie uwiązana (choć fizycznie jestem z racji omotania całkiem sporym kawałkiem materiały;)). Skoro maluch potrzebuje bliskości i przytulenia nie wyobrażam sobie tego nie dać. Nie chciałabym słuchać płaczu czy też trenować własnego dziecka aby usypiało samodzielnie. Czasem i ja miewam gorsze wieczory. Takie, gdy jest mi smutno i potrzebuje po prostu się przytulić. Naturalnym jest dla mnie to, że wtedy dostaje ciepło i wsparcie od męża. Nie chciałabym wtedy być sama w ciemnym pokoju, bez przytulenia, bez reakcji ma moje potrzeby. Następnym razem pewnie zaszyłabym się w pokoju aby z nikim nie dzielić się moimi smutkami bo wiedziałabym, że nikogo one nie interesują.
Dzieci wypłakiwane zwykle po kilku nocach przestają płakać. I to nie dlatego, że magiczną "metodą" nauczyły się nagle samodzielności, tylko dlatego, że przyzwyczaiły się że nie mogą liczyć na swoich najbliższych. Bywa, że budzą się w nocy ale i tego nie sygnalizują - po prostu patrzą się bez emocji w sufit czy ścianę do momentu aż znów przyjdzie sen. Tego nigdy nie chciałabym ani dla swoich dzieci ani dla siebie.

Czas mija za szybko. To, co dajemy dzieciom teraz wpłynie na to jakie będą one w przyszłości. Odpowiadajmy na ich potrzeby aby czuły się kochane i rozumiane. Aby pomóc im stać się empatycznymi ludźmi. Przytulajmy je i dawajmy im mnóstwo ciepła i atencji skoro sami od osób sobie bliskich też tego oczekujemy.

Dobranoc. Ładujcie bliskościowe baterie.

Makaron z jarmużem, orzechami i czerwonym pesto

Poprzednie jarmużowe danie niezwykle mi posmakowało. Żeby nie dać się monotonii delikatnie je zmodyfikowałam. Tym razem oliwę zastąpiłam olejem z prażonych orzechów aby nadać całości ciekawego posmaku. Zamiast delikatnego bakłażana mamy tym razem wyraziste, czerwone pesto. 
Do tego co i rusz trafiamy na aromatyczne, kruche i pełne smaku prażone orzechy. Pycha!

Makaron z jarmużem, orzechami i czerwonym pesto


SKŁADNIKI:
150 g jarmużu
4 łyżki lub duża garść pokruszonych orzechów (użyłam kilku włoskich, nerkowców, brazylijskich i migdałów)
5 łyżek oliwy z oliwek
szczypta soli
3 łyżki czerwonego pesto*
150 g makaronu
parmezan
świeżo mielony pieprz

PRZYGOTOWANIE:
Makaron gotujemy al dente i po ugotowaniu odcedzamy.
Na dużej patelni z grubym dnem prażymy orzechy i odkładamy na miseczkę. Wylewamy na patelnię olej z prażonych orzechów. Umyty i odsączony jarmuż pozbawiamy grubych łodyg i rozrywamy na drobniejsze kawałki po czym wrzucamy na patelnie, solimy i trzymamy na średnim ogniu max 5 minut co chwilę mieszając.
Do jarmużu dodajemy na patelnie orzechy. Dokładnie mieszamy i dodajemy odcedzony makaron. Mieszamy raz jeszcze, trzymamy na małym ogniu jeszcze przez chwilkę  i podajemy z czerwonym pesto, parmezanem i świeżo mielonym pieprzem.
*Jeżeli nie macie w domu czerwonego pesto możecie je szybko zrobić miksując w blenderze garść nerkowców, kilka pomidorów suszonych oraz kawałek sera parmezan. Do całości dodajecie oliwę z oliwek.


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Jarmuż z grillowanym bakłażanem, słonecznikiem i makaronem

To danie bardzo szybkie, bardzo zdrowe i bardzo sycące. Dodane do niego uprażone pestki słonecznika dodają całości fajnego charakteru. 

Jarmuż z grillowanym bakłażanem, słonecznikiem i makaronem


SKŁADNIKI:
150 g jarmużu
1 mały bakłażan
2 ząbki czosnku
3 łyżki nasion słonecznika
5 łyżek oliwy z oliwek
szczypta soli
150 g makaronu

PRZYGOTOWANIE:
Bakłażana kroimy w grube plastry, grillujemy i kroimy w kostkę.
Makaron gotujemy al dente i po ugotowaniu odcedzamy.
Na dużej patelni z grubym dnem prażymy nasiona słonecznika i odkładamy na miseczkę. Wylewamy na patelnię oliwę i po jej podgrzaniu dodajemy do niej cienko pokrojone dwa ząbki czosnku. Umyty i odsączony jarmuż pozbawiamy grubych łodyg i rozrywamy na drobniejsze kawałki po czym wrzucamy na patelnie, solimy i trzymamy na średnim ogniu max 5 minut co chwilę mieszając.
Do jarmużu dodajemy na patelnie nasiona słonecznika i pokrojonego bakłażana. Dokładnie mieszamy i dodajemy odcedzony makaron. Mieszamy raz jeszcze, trzymamy na małym ogniu jeszcze przez chwilkę  i podajemy.




sobota, 24 stycznia 2015

Szybka surówka z cykorii z daktylami

Jeśli szukacie pomysłu na ciekawy dodatek do obiadu polecam Wam surówkę z cykorii. Ale nie taką banalną, ale z dodatkiem daktyli. Cykoria jest chrupka i wyrazista a daktyle nieziemsko słodkie. Połączone sosem jogurtowo-miodowym tworzą całość idealną. 


Szybka surówka z cykorii z daktylami


SKŁADNIKI:
2 duże cykorie
garść daktyli (koło 8-10 sztuk)
4 łyżki gęstego jogurtu naturalnego (polecam grecki)
1,5 łyżki miodu
2 łyżki soku z cytryny

PRZYGOTOWANIE:
Cykorie kroimy w cienkie półplasterki. Daktyle siekamy na drobną kostkę. Miód lekko podgrzewamy aby go rozpuścić. Dodajemy do niego sos z cytryny i jogurt i dokładnie mieszamy. Wszystkie składniki łączymy w miseczce.




wtorek, 20 stycznia 2015

Wiem lepiej, czego potrzebuje Twoje dziecko - o reakcjach na chustonoszenie

Moment w którym informujemy otoczenie o ciąży lub narodzeniu się dziecka nie wiadomo czemu jest momentem w którym inni czują przyzwolenie (a czasem nawet obowiązek) aby ingerować w nasze życie i nasze rodzicielskie decyzje. Wiedzą lepiej czego potrzebujemy my i czego potrzebuje nasze dziecko. Zawsze zadziwiało mnie to z jaką pewnością obca osoba informowała mnie, co i kiedy moje dziecko powinno w danej chwili zjeść lub co na pewno chciałoby mi powiedzieć gdyby tylko mogło.

Jeszcze chwila i miną 3 lata naszej chustowej przygody. Piękny czas i dużo wspaniałych i ciepłych wspomnień. Chusty dodały do naszego wspólnego życia niezwykłą dawkę bliskości, wygody, piękna i po prostu pasji. Dały mi też okazję do spotkania się z całą gamą przeróżnych reakcji ludzi na widok rodzica z maluchem w chuście.

Jeśli tylko któraś z córek śpi w chuście, rozgląda się z zainteresowaniem lub wyjmuje z chusty rączki aby sięgnąć po coś ciekawego - wszystko jest super. Słyszymy jak to fajnie i miło mieć dziecko tak blisko siebie, pokazywać świat ze swojej perspektywy. Ludzie czasem głaszczą lub łapią maluchy za stópki jednocześnie pieszczotliwie mówiąc "Oj, dobrze Ci tam, prawda?". Inni podejdą i zaczną rozmowę popchnięci ciekawością tego o co tak na prawdę w tym noszeniu chodzi. Niektórzy po prostu uśmiechają się porozumiewawczo. To takie miłe, codzienne akcenty.

Gorzej, gdy noszone dziecko ma gorszy dzień. Wiecie - taki gdy absolutnie wszystko jest na nie. Albo gdy ząbkuje i dostaje nagłych ataków płaczu z bólu lub też po prostu się zgrzało bo ubrane jest ciepło a weszło w chuście na 2 minuty do ciepłego sklepu. Są też momenty gdy dziecko na spacerze zgłodnieje lub potrzebuje przewinięcia, co też odpowiednio głośno manifestuje.
Wtedy już nie jest tak kolorowo. Wtedy zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej od rodzica o tym czego potrzebuje dziecko. Bo na pewno potrzebuje wszystkiego tylko nie "tej chusty".
-"Pani tak dusi to dziecko w tej chuście, to dlatego tak płacze"
-"Na pewno chce pobiegać a w tej chuście tak ciasno ma, niewygodnie, uwiera na pewno"
-"Szkoda tak to dziecko ściskać, ruszyć się nie może, biedne"
To tylko przykłady niektórych zdań jakie słyszałam od obcych. Niezwykle dziwi mnie to, że jak dziecko płacze w wózku to ludzie mówią ze "pewnie zmęczone / głodne / do przewinięcia" a przy chuście absolutnie każdy płacz zwalany jest na sam fakt noszenia malucha. To tak, jak by dziecko noszone miało tylko jedną potrzebę którą musi zaspokoić - ucieczkę z chusty. A to, że maluch płacze w chuście nie oznacza przecież koniecznie, że płacze z powodu chusty i noszenia.
Te słowa krytyki słyszane trzeci, ósmy, dwudziesty raz, mogą jednak młodego rodzica zacząć przekonywać do tego, że może faktycznie robi coś nie tak. Mogą niesłusznie zniechęcić do czegoś, co z założenia jest piękne i daje niezwykle fajne możliwości i bliskość z dzieckiem.
Wiem, że moje ząbkujące (i ciężko to znoszące) dziecko w chuście może i chwilami płacze ale ma mnie blisko i czuje się lepiej niż gdyby było płaczące w wózku i pozostawione bez mojego przytulenia.
Wiem, że gdy moje dziecko zgłodnieje i zacznie płakać to samo wyjęcie z chusty nie pomoże. To nie chusta jest problemem. To płacz jest sygnałem, ze czas wracać do domu na obiad.
Wiem, że gdy podczas spaceru obudzi się ze snu z płaczem to szybciej uspokoi się kołysząc w rytm moich kroków.
Dojrzałam do asertywności. Wiem, co jest dobre dla mnie i dla moich dzieci. Wiem jak słuchać i jak odpowiadać na ich potrzeby jednocześnie mając na uwadze swoje. Rozumiemy się bez słów, a na pewno bez słów osób z zewnątrz nie mających bladego pojęcia o tym dlaczego moje dziecko ma chwilowo gorszy humor.

wtorek, 30 grudnia 2014

Sushi w wersji wege

Dziś wigilia Sylwestra ;)
Miałam niezwykłą przyjemność świętować ja w gronie niezwykłych kobiet - mam i ich maluchów. Towarzyszyło nam sushi. Do sushi mam niezwykłą słabość i od paru lat co jakiś czas robię swoje, w wersji wege. Uwielbiam je i przyznam się szczerze, że często zjadam całe rolki na raz gryząc je niczym tortille.

Sushi robi się dość łatwo, choć początkowo może wydawać się niezwykle skomplikowane. Jest to przede wszystkim super zabawa.
A może sushi trafi na wasz sylwestrowy / noworoczny stół?
Z pewnością warto go spróbować! :)

Sushi w wersji wege


SKŁADNIKI:
ryż do sushi:
1,5 szklanki ryżu (specjalnego do sushi)
3 szklanki wody
5 łyżek octu ryżowego
3 łyżki cukru
szczypta soli
dodatki:
nori (glony do zawijania sushi)
sezam (biały / biały&czarny)
sałata
tykwa
rzepa marynowana
awokado
serek śmietankowy
marchew
ogórek
kawior wegetariański z alg morskich
imbir marynowany
sos sojowy
odrobina chrzanu wasabi

PRZYGOTOWANIE:
Zalewa do ryżu: W rondelku podgrzewamy ocet ryżowy, dodajemy cukier i szczypte soli i mieszamy aż się rozpuści.
Ryż: Ryż dokładnie płuczemy zimną wodą, po czym zalewamy wodą w garnku w proporcji 1 szklanka ryżu na 2 szklanki wody. Gotujemy 15 minut. Odstawiamy z ognia i trzymamy pod przykryciem jeszcze 10 minut. Zalewamy zalewą do ryżu, delikatnie mieszamy.
Składniki:
-2 arkusze nori tniemy nożyczkami na cienkie paski do nigiri, 1 arkustniemy na paski około 1,5 cm do gukan maków a pozostałe zostawiamy do zwykłych rolek sushi.
-sezam prażymy delikatnie na patelni
-sałatę myjemy i osuszamy
-tykwa i rzepa powinna być w cienkich słupkach, dodatkowo z rzepy przyda nam się kilka jej cienkich plasterków
-awokado kroimy w kilka cienkich plasterków a resztę w paski / słupki
-marchew polecam "pokroić" obieraczką do warzyw aby uzyskać cienkie plasterki
-ogórka obieramy i pozbywamy się nasionek ze środka. Kroimy w długie paski


NIGIRI: To te kawałki przepasane cienkim paskiem glonów :)
Zwilżonymi rękoma formujemy owalnie ryż (około 1-2łyżeczki). Na ryż kładziemy awokado lub plasterek rzepy i owijamy je paskiem zwilżonego nori.

MAKI: To zwykłe rolki sushi w których jedynym ograniczeniem jest wasza wyobraźnia. Na matę kładziemy nori. Na /3 szerokości nakładamy ryż a na jego środku na całej długości ulubione składniki. Następnie resztę nori delikatnie zwilżamy i zawijamy z pomocą maty. Następnie kroimy je w kawałki. Moje ulubione połączenia:
-sałata+serek+awokado
-tykwa+rzepa+marchew
-marchew+ogórek+sezam+sałata+tykwa
-rzepa+serek+awokado
Możecie zrobić też hosomaki, czyli cienkie rolki z tylko jednym składnikiem.

CALIFORNIA MAKI:
To tzw odwrócone sushi. Matę owijamy folią spożywczą. Na niej układamy nori i ryż do 1/3 szerokości glonów. Następnie odwracamy nory ryżem do maty. Składniki układamy na tej części na której są same glony. Następnie zawijamy rolkę z pomocą maty. Gotową rolkę obtaczamy w sezamie.
Kroimy na kawałki.

GUKAN MAKI:
To te kawałki sushi z kawiorem. Udało mi się dostać taki wegetariański, zrobiony z alg morskich i barwiony papryką i burakiem:) Smak dość specyficzny ale maja też cudną zaletę - niezwykle cieszą oko swoim intensywnym kolorem!
Formujemy ryż jak do nigiri- jednak robimy nieco mniejszy owal, tak z 1 łyżeczki sushi. Owijamy go szerszymi paskami nori i wypełniamy łyżeczką wege kawioru.


Sushi podajemy z sosem sojowym, wasabi oraz imbirem marynowanym





poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pralinki - wegańskie, zdrowe, bez cukru. Nie tylko od święta.

Z czym kojarzą Wam się pralinki?
Mi ze słodyczą, z czymś wyjątkowym. Kupujemy je na sztuki, jemy powoli, delektujemy się.
Mam dla Was fantastyczną propozycje. Pralinki takie na co dzień. Takie, które możecie jeść zarówno Wy jak i Wasze dzieci. I to bez ograniczeń:)
To pomysł na zdrowe słodycze. Bez cukru, bez tłuszczu, bez barwników, ulepszaczy.
Pyszny i słodki smak, kuszący wygląd. A przeze wszystkim - zero wyrzutów sumienia :)


Pralinki jaglane z figami

SKŁADNIKI:
1,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (około 3/4 szklanki suchej kaszy)
6 fig
2 łyżki rodzynek
1 duża łyżka ekstraktu waniliowego
gorzkie kakao  i wiórki kokosowe do obtoczenia pralinek

PRZYGOTOWANIE:
Kaszę jaglaną gotujemy wg przepisu. Potrzebujemy 1,5 szklanki ostudzonej kaszy.
Figi i rodzinki zalewamy wrzątkiem i trzymamy w nim 5 minut. Po odcedzeniu obcinamy ogonki w figach i wszystko rozdrabniamy blenderem na gładką masę. Dodajemy ekstrakt waniliowy i ugotowaną kaszę i blendujemy aż wszystko dokładnie się połączy. Formujemy małe kulki i obtaczamy połowę z nich w kakao a drugą połowę w wiórkach kokosowych.



wtorek, 23 grudnia 2014

Pierniczki last minute

Już jutro Wigilia!
Jeszcze macie czas aby szybko zrobić pierniczki. Takie, które nadadzą się na prezent dla bliskich. Takie, które udekorują Waszą choinkę czy Wigilijny stół. Takie, które będą smakowały Wam i Waszym bliskim.
Przepis bajecznie prosty, a ciasto ugniata się szybko i sprawnie.
A zapach? Z pewnością zrekompensuje brak śniegu za oknem i wprawi Was w świąteczny nastrój.

Pierniczki


SKŁADNIKI:
200 g mąki
4 duże łyżki miodu
2 łyżki masła
1/2 szklanki cukru brązowego
2 małe, płaskie łyżeczki sody
3 łyżki przyprawy piernikowej
1 duże jajko
1/2 szklanki mleka
do posmarowania przed pieczeniem: 1 jajko lub jajko+odrobina mleka

PRZYGOTOWANIE:
Na blat wysypujemy mąkę. Na środek wylewamy gorący miód i mieszamy. Dodajemy masło, jajko oraz suche składniki. Gdy połączymy je razem dolewamy powoli po odrobinie ciepłego mleka ciągle mieszając.
Ciasto wałkujemy na około 0,5-1cm i wykrajamy pierniczki. Pieczemy w 160 stopniach przez 15 minut. Jeśli Wasze pierniczki były raczej cienkie to 10 minut.
Pamiętajcie, żeby układać pierniczki w kilkucentymetrowych odstępach bo całkiem nieźle rosną i mogą się pozrastać.


Wesołych, magicznych Świąt!




wtorek, 16 grudnia 2014

Danie w 10 minut: Makaron ryżowy z porem, kiełkami, tykwą i rzodkwią marynowaną

Ostatnio brak mi czasu na wszystko. Zwykle jest go mało ale teraz doba zdecydowanie wydaje mi się o kilkanaście godzin za krótka. Tym bardziej cenie sobie przepisy na dania które wykonam w kilka - kilkanaście minut. Zaraz Święta i zacznie się miesiąc pełen barszczu, pierogów, i innych polskich pyszności. Póki jednak do świąt jeszcze chwilka na co dzień staram się cieszyć nieco orientalnymi smakami:)

Polecam Wam ten przepis na makaron ryżowy. W zaledwie 10 minut macie pyszne, sycące i pięknie wyglądające danie. Takie, do którego aż chce się wracać!

Makaron ryżowy
z porem, kiełkami, tykwą i rzodkwią marynowaną


SKŁADNIKI:
150 g makaronu ryżowego
1 szklanka pora pokrojonego w cienkie półplasterki
1 szklanka kiełków na patelnie
1/2 szklanki tykwy marynowanej (pokrojonej w drobne kawałki)
1/2 szklanki rzodkwi marynowanej (pokrojonej w krótkie słupki)
1 łyżka oleju
2 łyżki posiekanej pietruszki
1 łyżka sezamu
2 łyżki sosu teriyaki
4 duże łyżki sosu sojowego

PRZYGOTOWANIE:
Makaron wrzucamy do miski z gorącą wodą na 5 min. W tym czasie kroimy warzywa i siekamy pietruszkę. Makaron odcedzamy.
Do woka na rozgrzany tłuszcz wrzucamy kiełki i pora a po 2 minutach tykwę i rzodkiew. Dodajemy odcedzony makaron oraz sos teriyaki i sojowy. Dokładnie mieszamy i trzymamy na woku (ew patelni) jeszcze 2 minuty. Podajemy z pietruszką i sezamem.



poniedziałek, 8 grudnia 2014

Ciasteczka maślane z wanilią. Najprostsze. Najlepsze.

Ciasteczka maślane z wanilią to najprostszy przepis na Świecie. Można go modyfikować dodając do polowy ciasta kakao i robiąc dwukolorowe ślimaczki lub inne kolorowe ciastka. Można dodać do nich nutkę cynamonu i goździków aby nadać im świątecznego charakteru. Można też po upieczeniu udekorować je na niezliczoną ilość sposobów.

Można wiele. Są jednak tak proste i tak pyszne, że znikają zanim zdążymy wyjąć szprycę i kolorowe perełki.


Ciasteczka maślane z wanilią


SKŁADNIKI:
1,5 szklanki mąki
200 g masła
1/3 szklanki drobnego cukru
3 duże łyżki ekstraktu waniliowego lub nasionka z 1 laski wanilii
2 żółtka

PRZYGOTOWANIE:
Cukier utrzeć z żółtkami na gładką masę. Mąkę wymieszać z pokrojonym w kostkę masłem. Połączyć wszystkie składniki w jednej misce, dodać ekstrakt waniliowy i dokładnie wymieszać. 
Ciasto przykrywamy folią i chłodzimy przez około 30 minut.
Po przestudzeniu wałkujemy dość cienko na blacie (podsypmy mąką jeśli ciasto będzie się kleiło). Ciasteczka wycinamy i układamy na papierze do pieczenia
Pieczemy w 180 stopniach (góra + dół) przez około 15 minut.
Czas pieczenia zależy od grubości ciasta, wiec może być tak, ze niektóre ciastka już po 10 minutach będą gotowe. wyjmujmy je dopiero wtedy jak będą delikatnie zarumienione. Te mocno złote będą już zbyt suche.




poniedziałek, 1 grudnia 2014

Pesto z jarmużu / makaron z pesto i granatem

Kocham jarmuż za jego smak i za to, ile dobra ma w sobie. Uwielbiam go też za to, że jest tak uniwersalny. Można z niego zrobić nie tylko chipsy (tu przepis) , sałatkę (zobacz tu) czy dodać go do makaronu (tak jak w tym i tym przepisie) ale też zrobić z niego przepyszne pesto.

Pesto z tego przepisu wystarczy Wam na dwie duże porcje makaronu oraz do kanapek na kolejny dzień. Jest cudowne. Olej z prażonych orzechów można zastąpić oliwą z oliwek jednak ja uwielbiam to pesto właśnie za tę orzechową nutę która idealnie pasuje do jarmużu.


Makaron z jarmużowym pesto
i granatem


SKŁADNIKI:
200 g makaronu tagiatelle
1/2 szklanki nasion granatu
80 g jarmużu (bez grubych łodyg)
80 g twardego sera, np grana padano
1/3 szklanki nasion słonecznika
4 duże łyżki oleju z prażonych orzechów włoskich (ew oliwy z oliwek)
1 duży ząbek czosnku

PRZYGOTOWANIE:
W robocie rozdrabniamy ser i nasiona słonecznika, przesypujemy do dużej miski. Następnie rozdrabniamy umyte i osuszone liście jarmużu i  dodajemy je do miski. Wyciskamy ząbek czosnku oraz olej z orzechów i wszystko dokładnie mieszamy. Jeśli będzie zbyt suche można dodać więcej oleju orzechowego.
Makaron gotujemy al dente. Odcedzamy i podajemy z pesto i nasionami granatu.


sobota, 29 listopada 2014

Sałatka z wakame

Ochotę na tę sałatkę miałam już od dawna ale wakame w domu nie było. Przybyły jako składnik do miso i zostało ich dość sporo tak więc pewnie jeszcze nie raz pojawią się na blogu :)

Siedzimy w kuchni, obieram ogórki. Słysze chrupanie.
-Maniu, co robisz?
-Wyżeram glony, jestem potworkiem!
(chrup chrup chrup)
-Uwielbiam glony!

... Namoczonych jeść już nie chciała, za to suszonych zjadła całe dwie garści. Mój kochany potwór.

A teraz wracając do tematu: spróbujcie tej sałatki. Łatwo się uzależnić :)

Sałatka z glonów wakame


SKŁADNIKI:
2 garści suszonych glonów wakame
1,2 dużego ogórka szklarniowego
3 łyżki sezamu
2 łyżki octu ryżowego
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka cukru trzcinowego lub miodu

PRZYGOTOWANIE:
Glony zalewamy na chwilę gorącą wodą po czym odcedzamy. Ogórka obieramy, kroimy wzdłuż i wyjmujemy nasionka po czym kroimy w bardzo cienkie plasterki. Sezam prażymy na patelni przez kilka minut. 
W miseczce mieszamy ocet, sos sojowy i cukier/miód i wrzucamy do sosu ogórki. Chowamy do lodówki na kilkanaście minut. Po tym czasie mieszamy glony z ogórkami i sezamem i podajemy.


wtorek, 25 listopada 2014

Zupa miso

Kocham tę zupę za wyrazisty smak, za chrupkość glonów wakame, za tofu i słodką marchew.
Jeśli jeszcze jej nie znacie - spróbujcie. Bomba witaminowa w przepysznym wydaniu.

Zupa miso


SKŁADNIKI:
1,5 l wody
2 duże garści glonów wakame
4 łyżki pasty miso
mały kawałek selera
1/3 pora
2 marchewki
4 łyżki słodkiej kukurydzy
1/2 kostki tofu
dymka

PRZYGOTOWANIE:
Wlewamy wodę do garnka, dodajemy do niej marchew pokrojoną w słupki, kawałek pora i selera, kukurydze oraz glony.Gotujemy około 20 minut po czym dodajemy pastę miso i mieszamy.
Zupę podajemy z tofu pokrojonym w drobne kostki oraz z dymką.


Sajgonki z marynowaną rzepą, marchewką i porem

Ostatnio zatęskniło mi się za wyrazistymi, lekko orientalnymi smakami. Postanowiłam zrobic, wegetariańskie sajgonki. Kocham do tanie, bo farsz można do woli zmieniać w zależności od tego, co akurat znajduje się w naszej lodówce.

Sajgonki z marynowaną rzepą, marchewką i porem


SKŁADNIKI:
papier do sajgonek
50 g ryżu ugotowanego na sypko (użyłam ryżu białego i dzikiego)
1/2 szklanki pokrojonej w cienkie paski rzepy marynowanej
1 szklanka startej na grubych oczkach marchwi
1/2 szklanki pora drobno pokrojonego
3 duże łyżki kukurydzy
1 łyżka oliwy z oliwek
szczypta papryki ostrej
sos do sajgonek + ew. sos teriyaki
kiełki
olej do smażenia

PRZYGOTOWANIE:
Ryż gotujemy na sypko, przesypujemy do miski. Na gorącej patelni z oliwą smażymy warzywa przez dosłownie 2 minuty - aby nadal były chrupkie. Dodajemy je do ryżu, posypujemy ostrą papryką i dokładnie mieszamy.
Papier ryżowy lekko zwilżamy, nakładamy na niego łyżkę farszu i zawijamy. Gotowe sajgonki smażymy na oleju i przed podaniem osuszamy na ręczniku papierowym. Pamiętajmy, aby olej był bardzo gorący aby sajgonki go nie wciągnęły i żeby utworzyła się z ich każdej strony chrupiąca i rumiana, złota skorupka.
Podajemy z ulubionym sosem i z kiełkami.